Działasz w sieci lub stacjonarnie, ale klienci szukają Cię przez internet, więc żeby zwiększyć zyski ze strony, decydujesz się na usługi agencji SEO. Tylko że musisz podpisać umowę na 6, 12 albo 24 miesiące (niepotrzebne skreśl), a nie wiesz jeszcze, czy współpraca będzie Ci odpowiadać. Czy tak musi być zawsze? I czy pozycjonowanie bez umowy może odbywać się na jasnych i przejrzystych zasadach? Sprawdzamy.
Modele finansowe obsługi SEO
Agencje SEO rozliczają się z klientami w 3 głównych modelach: za efekt, abonamentowo i hybrydowo. Każdy z nich inaczej rozkłada ryzyko między firmę a wykonawcę, dlatego warto znać różnice przed rozmową o pieniądzach.
O pozycjonowaniu za efekt i zagrożeniach z niego płynących już pisaliśmy. Znacznie popularniejsza jest metoda abonamentowa: co miesiąc płacisz ustaloną kwotę za obsługę i działania SEO, a w zamian dostajesz sprawozdanie z wykonanych prac i pozycji. Pułapką bywają umowy wieloletnie z długim okresem wypowiedzenia. Czy da się tego uniknąć? Tak, o tym za chwilę.
Trzeci model to rozliczenie hybrydowe. Opłacasz niewysoki abonament za obsługę, a resztę stanowi premia za osiągnięte wyniki. Część stała daje zespołowi stabilność, a zmienna motywuje do pracy nad efektem.
Czy podpisanie kontraktu jest obowiązkowe?
Podpisanie kontraktu nie jest obowiązkowe: pozycjonowanie można prowadzić bez umowy, z rozliczeniem budżetu SEO, na warunkach uzgodnionych mailowo. Firmy, po przeanalizowaniu potencjalnych zysków i strat, często wybierają abonament, ale obawiają się wieloletniego zobowiązania bez możliwości szybkiego wyjścia. Model z budżetem odpowiada właśnie na tę obawę.
Właściciel strony, zaczynając współpracę z agencją SEO, ustala w korespondencji wszystkie warunki: kwotę na prace, słowa kluczowe, na które chce być widoczny, a w razie potrzeby zakres i formę działań. Dostaje też ofertę z cenami cząstkowymi dla różnych zadań, więc wie, ile zapłaci za każdą pozycję. W Bizzit takie stawki (netto) to na przykład 300 zł za artykuł na blogu klienta i od 500 zł za publikację z linkiem na portalu.
Definicję dokumentu zawiera Kodeks cywilny, którego art. 77³ brzmi: "Dokumentem jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią."
Gdy obie strony uzgodnią warunki, agencja SEO wystawia fakturę pro forma. Po wpłacie zleceniodawca dostaje dokument "właściwy", a specjaliści ruszają z pracami. Po upływie miesiąca powstaje raport, z którego widać, co zrobiono i czy pozycje wzrosły. Zadowolony przedsiębiorca kontynuuje współpracę: otrzymuje następny rachunek na poczet nowych zadań i dopiero po jego opłaceniu działania trwają dalej.
W praktyce już po 1 miesiącu można zrezygnować z pozycjonowania strony www: wystarczy nie zapłacić kolejnej faktury. Jak przebiega cały proces?
Jak wygląda start obsługi?
Obsługa startuje w dniu opłacenia pierwszej faktury, czyli w praktyce po wpłacie budżetu na pozycjonowanie. To klient decyduje, kiedy prace się zaczną. Nie jest "związany" z wykonawcą przez kolejne miesiące, jak przy kontrakcie długoterminowym, i może zrezygnować z jego usług w dogodnym momencie. Powodem nie musi być niezadowolenie z jakości, tylko np. mniejsze środki na reklamę albo przekazanie wycinka działań innej firmie. Wtedy robi "przerwę", a po 1-2 miesiącach wraca do współpracy, opłacając pro formę.
Ustalanie wysokości nakładów finansowych
Wysokość budżetu ustala klient i może ją zmieniać w każdym okresie rozliczeniowym, zależnie od potrzeb. Znając stawki z oferty przesłanej mailem, uzgadnia z agencją SEO, co ma zostać wykonane najpierw. Przykład: firma z kwotą 1 100 zł netto może przeznaczyć ją na 2 artykuły blogowe po 300 zł i jedną publikację na portalu za 500 zł, a w sezonie dołożyć kolejne zadania. Specjaliści stosujący ten model często proponują na początek analitykę SEO, czyli diagnozę strony przed właściwymi działaniami. Elastyczny budżet pozwala dopasować intensywność pozycjonowania do sezonowości biznesu albo bieżących priorytetów marketingowych.
Wstępna diagnostyka przed właściwymi pracami
Zanim agencja SEO zaproponuje działania podnoszące pozycje w Google, przeprowadza analizę SEO/SEM, którą można podzielić na mini audyt SEO wewnętrzny i zewnętrzny. Google w poradniku "Czy potrzebujesz specjalisty ds. SEO?" radzi, żeby na tym etapie dać wykonawcy dostęp do odczytu w Search Console, bez prawa zapisu.
W ramach przeglądu wewnętrznego "na start" weryfikowana jest optymalizacja strony pod SEO, jej treści i architektura informacji. Taki szybki test pokazuje, co poprawić, żeby niewielkim kosztem uzyskać jak najlepsze efekty. Często na tym etapie wychodzą błędy techniczne, które blokują robotom Google sprawne indeksowanie zawartości.
Część zewnętrzna wymaga narzędzi SEO, które pokazują m.in. profil linków, stosowane anchory i portale odsyłające. Cel jest jeden: ustalić, czy domena nie została wcześniej "za-SPAM-owana" i czy nie prowadzą do niej niepożądane odnośniki, które utrudniałyby dalsze pozycjonowanie. Wykrycie toksycznych linków na tym etapie pozwala szybko oczyścić profil i ograniczyć ryzyko kary.
Taka diagnoza często wystarcza, żeby ocenić, co może przeszkadzać w pozycjonowaniu, i na jej podstawie ustalana jest później strategia SEO dla konkretnej strony. Gdy problemów jest więcej albo klient chce sprawdzić wszystko dokładniej, może zamówić pełny audyt: w Bizzit kosztuje on 2 000 zł netto i kończy się raportem z listą poprawek i priorytetami, opartym na danych z Search Console i Google Analytics.
Transparentność wykonywanych zadań
Przejrzystość zapewnia comiesięczny raport, czyli 12 zestawień w roku, w których każda pozycja odpowiada konkretnej kwocie z wyceny. Po opłaceniu faktury i przygotowaniu analizy agencja SEO pracuje, monitorując jednocześnie efekty wszystkich działań. W ustalonym terminie, najczęściej na początku kolejnego miesiąca, klient dostaje dokładny opis tego, co zostało wykonane i jak wpłynęło na pozycje. W razie wątpliwości może skontaktować się z agencją, która wytłumaczy, jak "czytać" raport.
Wpłacony budżet musi w całości składać się z przeprowadzonych zadań, więc wiadomo, za co się płaci: nie ma ukrytych kosztów za "obsługę" czy "przygotowanie". Google wśród pytań do specjalisty SEO wymienia właśnie to, czy udostępni informacje o wszystkich zmianach wprowadzanych na stronie i szczegóły rekomendacji. W Bizzit sprawozdanie z prac i wyników przychodzi co miesiąc.
Na tej podstawie przedsiębiorca decyduje, czy w kolejnym okresie przedłuża współpracę. Jeśli tak, opłaca nową fakturę, a agencja SEO dopasowuje działania do budżetu. Zmiana priorytetów albo przesunięcie środków między rodzajami zadań może nastąpić już w najbliższym cyklu rozliczeniowym.
Plusy i minusy formuły bez kontraktu
Największy plus formuły bez kontraktu to panowanie nad budżetem i możliwość rezygnacji po każdym z 12 miesięcy roku, a minus to ryzyko, że współpraca skończy się, zanim praca SEO przyniesie wyniki. Podstawowe zalety już znasz: sam określasz, ile przeznaczasz na poprawę widoczności w wynikach wyszukiwania, i w dowolnym momencie kończysz zlecenie. To jednak nie wszystko.
Cały czas wiesz, co robi agencja SEO, żeby Twoja strona osiągała jak najwyższe pozycje w Google, bo wszystkie działania są przejrzyste. Co miesiąc dostajesz raporty i rozumiesz, za co płacisz oraz jakie korzyści to przynosi. Dzięki temu szybko reagujesz, gdy któraś taktyka przestaje działać albo pojawiają się nowe możliwości.
Oprócz tego liczy się elastyczność współpracy. Ty chcesz mieć jak najlepsze wyniki i agencja SEO też, bo tylko wtedy dalej będziesz z nią pracować. Dlatego pozycje są stale monitorowane, a w razie potrzeby zmieniane są słowa kluczowe albo kierunek działań. Ktoś cały czas czuwa nad Twoją stroną i często podpowiada, co poprawić, żeby zwiększyć ruch.
Czy ta formuła ma wady? Z punktu widzenia zleceniodawcy niewiele, bo bez umowy długoterminowej mało traci. Klient ryzykuje tylko tyle, że wykonawca odmówi dalszej współpracy w kolejnym miesiącu, ale przy kontrakcie też może to zrobić, np. przestając się "starać". W praktyce rzetelne firmy SEO rzadko same rezygnują z kogoś, kto płaci w terminie i trzyma się ustaleń.
Istnieje też zagrożenie dla agencji SEO: właściciel strony, który nie zna mechanizmów pozycjonowania, może zrezygnować po 1 miesiącu. Nie ma w tym nic złego, ale 30 dni zwykle nie wystarcza, żeby pojawiły się spektakularne (lub choćby zadowalające) efekty, a Google zaznacza, że nikt nie może zagwarantować pierwszej pozycji w rankingu. Przy zbyt krótkiej współpracy rezultaty SEO z kolejnych tygodni (przede wszystkim linkbuilding i copywriting) bywają przypisywane nie temu zespołowi, który na nie zapracował. Dlatego na starcie zapytaj, czego i w jakim przedziale czasowym spodziewa się wykonawca, bo to jedno z pytań, które Google radzi zadać specjaliście SEO.
Kiedy formalny dokument jest niezbędny?
Formalna umowa jest potrzebna wtedy, gdy wymagają jej wewnętrzne zasady firmy, np. dział zakupów albo księgowość. Wtedy też można ją podpisać, nawet jeśli rozliczenie wygląda tak jak opisane wyżej. Najczęściej taki kontrakt zawiera się na czas nieoznaczony z krótkim terminem wypowiedzenia, więc rezygnacja z usługi SEO jest prosta. Dobrze się zastanów, gdy agencja wymaga długiego wyprzedzenia przy rozwiązaniu współpracy, i rozważ, czy skonsultować umowę SEO, bo grozi to płaceniem za pozycjonowanie, którego już nie chcesz albo na które zabrakło budżetu.
Rozliczenia "miesięczne" (bez umowy) mają zwykle ogólny charakter, a ich warunki zmieniają się z cyklu na cykl (sprzyja to "performance SEO"), zależnie od pozycji strony i od tego, co trzeba zrobić teraz, żeby ją poprawić. Szczegóły uzgadnia się wtedy mailowo, a każdą wiadomość z wyceną i zakresem warto zachować w archiwum poczty razem z fakturami. Bizzit, agencja SEO i Google Ads z Katowic działająca od 2009 roku, prowadzi pozycjonowanie z raportem co miesiąc i bez długiego okresu wypowiedzenia, a teksty do stron klientów piszą copywriterzy w firmie.
















